Jak popierać ideę ograniczenia konsumpcjonizmu? - NAWA

Używamy plików cookies, aby pomóc w personalizacji treści, dostosowywać i analizować reklamy oraz zapewnić bezpieczne korzystanie ze strony. Kontynuując, wyrażasz zgodę na gromadzenie przez nas informacji. Szczegóły znajdziesz w zakładce: Polityka prywatności.

Użytkownicy rzeczy powinni mieć podobne prawa konsumenckie jak kupujący – uważa prof. Monika Jagielska, stypendystka NAWA.

Coraz częściej zamiast posiadać rzeczy na własność wybieramy używanie rzeczy tylko przez ten czas, kiedy ich potrzebujemy. To korzystne dla środowiska i sprzyja zrównoważonemu rozwojowi gospodarczemu. Zdaniem specjalistki w dziedzinie prawa konsumenckiego, dr hab. Moniki Jagielskiej, prof. Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach, ważne jest też to, aby konsumenci - użytkownicy mogli korzystać z podobnych praw jak konsumenci, którzy kupują przedmioty na własność. Na ten temat prowadziła badania podczas stypendium NAWA w ramach programu Bekker NAWA (Progamu im. Mieczysława Bekkera) na Uniwersytecie w Osnabrücku (Universität Osnabrück).

AdobeStock 102462446 sebra

 

NAWA: Czy aktualne prawo konsumenckie jest niedostosowane do współczesnego rynku?

dr hab. Monika Jagielska, prof. UŚ: Jest nie do końca dostosowane. Wiele kwestii, związanych z umowami między przedsiębiorcami a klientami, którzy użytkują czasowo udostępnione przez nich dobra, można uregulować korzystając z istniejących przepisów, ale nie wszystkie. Dla prawnika truizmem jest stwierdzenie, że okoliczność, iż użytkownik nie jest właścicielem rzeczy rodzi daleko idące skutki prawne. Niemniej jednak dla przeciętnego użytkownika nie jest to tak oczywiste. W sytuacji gdy coraz więcej dóbr, które dotychczas były najczęściej przedmiotem własności, staje się przedmiotem korzystania, problemem staje się kwestia braku możliwości rozporządzania nimi, np. na wypadek śmierci, a także możliwości oparcia roszczeń na środkach ochrony przysługujących właścicielowi.

 

W trakcie swojego pobytu w Osnabrücku badała Pani różne akty prawne, wzory umów, przykłady modeli biznesowych. Jaki obraz się z tych badań wyłania?

Dominującym dokumentem, wokół którego zbudowane są regulacje dotyczące praw konsumenckich jest umowa sprzedaży. Przede wszystkim do takich umów odnoszą się regulacje prawne, mówiące o odpowiedzialności sprzedawcy za jakość produktu oraz za ewentualne szkody wynikające ze złej jakości; o prawie nabywcy do pełnej informacji o warunkach transakcji, o prawie do odstąpienia od umowy (zwłaszcza przy sprzedaży wysyłkowej). Nie ma aż tak dokładnych regulacji, dotyczących nabywania prawa do czasowego korzystania z dóbr. A wyzwania mogą być podobne – klient/użytkownik jest też zwykle stroną słabszą w relacji do przedsiębiorcy, który te dobra udostępnia i należy mu zapewnić ochronę. W odniesieniu do niektórych umów stosować można przepisy o wadach rzeczy najętych, lecz nie są one dobrze dostosowane do nowych wyzwań. Brakuje rozwiązań systemowych, które dawałyby użytkownikowi ochronę podobną do tej, jaką otrzymuje nabywca rzeczy. Istnieją jedynie ogólne regulacje o odpowiedzialności za nienależyte wykonanie zobowiązania.

 

Czy coś Panią zaskoczyło podczas badań nad tym zagadnieniem?

Zaskoczyła mnie skala tego zjawiska. To, jak bardzo dynamicznie rozwija się model używania zamiast kupna na własność. Np. usługi transportu indywidualnego w USA rozwinęły się do tego stopnia, że wielu młodych Amerykanów rezygnuje nie tylko z posiadania samochodu, ale nawet ze starań o uzyskanie prawa jazdy. Ikea testuje system, w którym klienci będą mogli korzystać z mebli (wstępnie biurowych, w perspektywie także kuchennych), a następnie zwrócić je do sklepu, który po odnowieniu ponownie wprowadzi je do obrotu. Innym przykładem może być wynajem dżinsów. W ramach proponowanej przez Mudjenas usługi klienci otrzymują spodnie, za które płacą miesięczną opłatę i po upływie co najmniej roku mogą wymienić je na nową parę. Do bardziej powszechnych aktywności opartych o ten model już zupełnie przywykliśmy. Serwisy takie jak: Spotify (udostępnianie muzyki), Netflix (filmów) czy polskie Legimi (książek) na trwałe zmieniły rynek nabywania dostępu do treści cyfrowych.

 

Kto może skorzystać z wniosków z Pani badań?

Doraźnie takie analizy mogą być przydatne dla organów stosujących prawo, np. sądów. Długofalowo z podobnych badań korzystają oczywiście również organy stanowiące prawo. W instytucjach Unii Europejskiej trwają prace nad nową dyrektywą o prawach użytkowników platform cyfrowych. To jest jedno z zagadnień, należących do obszaru praw konsumentów-użytkowników. Inne czekają na regulacje. Jesteśmy w lepszej sytuacji w porównaniu z tworzeniem się prawa konsumenckiego w drugiej połowie XX wieku. Idea ochrony strony słabszej, podobnie jak racje leżące u podstaw jej przyznania, jest co do zasady aprobowana; wypracowano stosowne instrumenty ochronne; w uproszczeniu mówiąc: przyzwyczajono podmioty uczestniczące w obrocie do idei konieczność zapewnienia należytej ochrony obu stronom transakcji. Mamy szansę na wypracowanie systemu ochrony podobnego do systemu ochrony konsumenckiej, tak by nie tylko prawnik specjalizujący się w prawie konsumenckim, ale także zwykły użytkownik był w stanie skutecznie dochodzić swoich praw. Jest to o tyle istotne, że należy w pełni popierać odchodzenie od konsumpcjonizmu w kierunku idei dzielenia się i zrównoważonego rozwoju.

 

Jak stypendium NAWA wpłynęło na Pani rozwój naukowy?

Na Uniwersytecie w Osnabruck znajduje się ośrodek badań nad prawem europejskim (European Legal Studies Instutute), który jest ważnym centrum studiów prawniczych, dysponującym bogatą biblioteką, zawierającą bazy z europejską literatura prawniczą, aktami prawnymi i orzecznictwem. Ponadto dla prawników podstawowym oprzyrządowaniem badawczym jest dyskusja. W ELSI pracuje wielu wybitnych prawników zajmujących się europejskim prawem prywatnym, więc było dla mnie bardzo istotne, żeby spotkać specjalistów, w którymi można skonfrontować opinie, wymienić poglądy i wspólnie wyciągać wnioski z analiz.

 

Jeśli miałaby Pani zachęcić innych naukowców do udziału w programie Bekker NAWA, to jaka jest największa wartość z pobytu na stypendium NAWA?

Wartości tych jest wiele. Udział w życiu naukowym w zagranicznej jednostce pozwala na poznanie czegoś nowego, nawiązanie lub utrwalenie współpracy, realizację wspólnych przedsięwzięć badawczych. Dla mnie największą wartością było jednak to, że mogłam w  komfortowych warunkach, w otoczeniu wybitnych umysłów, w 100% skoncentrować się na pracy naukowej, bez konieczności rozpraszania się na inne aktywności typowe dla codziennej pracy na macierzystej uczelni. Nic tylko siedzieć i pracować naukowo.

 

dr hab. (prof. UŚ) Monika Jagielska – profesor nadzwyczajny w Instytucie Nauk Prawnych Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach. Zajmuje się prawem ochrony konsumentów, prawem prywatnym międzynarodowym i europejskim prawem prywatnym. Autorka książek i kilkudziesięciu publikacji artykułowych z tego zakresu. Brała udział w pracach zespołów problemowych Komisji Kodyfikacyjnej Prawa Cywilnego w zakresie prawa zobowiązań i prawa konsumenckiego. Arbiter w sądach arbitrażowych gospodarczych i konsumenckich. Ekspert i recenzent w projektach Komisji Europejskiej (m.in. FP7 i Horyzont 2020) i Narodowego Centrum Nauki w Polsce i na Łotwie. Obecnie realizuje indywidualny projekt badawczy OPUS poświęcony ochronie słabszej strony umowy oraz w partnerstwie dwa projekty Komisji Europejskiej: w ramach inicjatywy JUST poświęcony prawu prywatnemu międzynarodowemu państw Europy Centralnej i w ramach Horyzontu 2020 dotyczącego sztucznej inteligencji.

 

Jak dostać grant NAWA w ramach programu Bekker NAWA (Programu im. Mieczysława Bekkera)? 

Szczegółowe informacje o programie NAWA znajdują się TUTAJ

 

Zdjęcie: ©sebra- stock.adobe.com

Udostępnij